Nie napisałam jeszcze zbyt wiele o moim biurze tłumaczeń. Postanowiłam nadrobić to właśnie dzisiaj. Otóż mój interesik prowadzę w Warszawie. Mam biuro na jednej z ulic w Centrum. Wcześniej znajdowało się ono na Bielanach, ale dwa lata temu udało mi się zmienić lokalizację na atrakcyjniejszą.
Na chwilę obecną zatrudniam dwie osoby. Wynika to z faktu, że wraz z rozwojem swojej działalności zaczęłam dostawać coraz więcej zleceń i zdarzało się tak, że miałam problemy z dotrzymywaniem terminów. Ponadto zaczęłam dostawać zlecenia na wyjazdowe tłumaczenia symultaniczne, co sprawiało, że nie mogłam być fizycznie obecna w Warszawie i ponadto uniemożliwiało wręcz wykonywanie tłumaczeń pisemnych.
Wtedy zdecydowałam się na zatrudnienie pierwszego pracownika. Wybór padł na absolwentkę filologii. Dziewczyny wprawdzie nie miała doświadczenia w pracy jako tłumacz, jednak odznaczała się fenomenalną znajomością angielskiego i sumiennością. Wybór okazał się trafny. Od tamtej pory moja pracownica zajmowała się tłumaczeniem niektórych tekstów i pełniła rolę kogoś w rodzaju sekretarki.
Z biegiem czasu zleceń zaczęło przybywać i we dwie powoli przestawałyśmy dawać sobie radę z ogromem tłumaczeń. Musiałam zatrudnić dodatkową osobę. Tym razem poszukiwałam kogoś, kto potrafiłby wykonywać tłumaczenia ustne, w szczególności – symultaniczne. Zatrudniłam więc pana, który sam kiedyś próbował swoich sił jako właściciel biura tłumaczeń, jednak został zmuszony do zamknięcia firmy z powodu braku zleceń. Jest świetnym tłumaczem symultanicznym. W mojej firmie zajmuje się korektą tekstów i, jak zachodzi taka potrzeba, wspiera mnie w tłumaczeniach ustnych.
Jest to blog tłumacza języka angielskiego. Piszę o tym, co uważam za najważniejsze w tym zawodzie - o wszystkich zaletach i wadach tej pracy. Tłumaczenia z angielskiego to moja pasja, którą chcę się podzielić z innymi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tłumaczenia przysięgłe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tłumaczenia przysięgłe. Pokaż wszystkie posty
piątek, 19 sierpnia 2011
piątek, 15 lipca 2011
Nareszcie - tłumacz przysięgły języka angielskiego!!
Moja firma rozwijała się, a mi przyszło do głowy, że jedyną rzeczą, jakiej mi brakuje jest tytuł tłumacza przysięgłego. Postanowiłam to zmienić.
Zapisałam się na egzamin i do niego przystąpiłam. Wprawdzie był on trudny nawet dla studentów piątego roku filologii angielskiej, jednak mi udało się go zdać uzyskując jeden z najwyższych wyników. Sądzę, że zawdzięczam to doświadczeniu, które zdobyłam prowadząc swoje biuro tłumaczeń. Jednak obcowanie z językiem na co dzień i tłumaczenie różnorodnych tekstów znacząco wzbogaca słownictwo. Z tego powodu sądzę, że lepiej, iż postanowiłam przystąpić do egzaminu po kilku miesiącach praktyki jako tłumacz.
Złożyłam przysięgę i zostałam wpisana na listę tłumaczy przysięgłych języka angielskiego. Dostałam też specjalną pieczątkę. Byłam szczęśliwa.
Można powiedzieć, że miałam już wszystko, co było mi potrzebne, aby oferować w pełni profesjonalne tłumaczenia z polskiego na angielski i w drugą stronę. Wprawdzie zajęło mi to sporo czasu - studia, zdobywanie doświadczenia we własnym biurze - ale udało mi się w końcu osiągnąć dawno zaplanowany cel.
Zapisałam się na egzamin i do niego przystąpiłam. Wprawdzie był on trudny nawet dla studentów piątego roku filologii angielskiej, jednak mi udało się go zdać uzyskując jeden z najwyższych wyników. Sądzę, że zawdzięczam to doświadczeniu, które zdobyłam prowadząc swoje biuro tłumaczeń. Jednak obcowanie z językiem na co dzień i tłumaczenie różnorodnych tekstów znacząco wzbogaca słownictwo. Z tego powodu sądzę, że lepiej, iż postanowiłam przystąpić do egzaminu po kilku miesiącach praktyki jako tłumacz.
Złożyłam przysięgę i zostałam wpisana na listę tłumaczy przysięgłych języka angielskiego. Dostałam też specjalną pieczątkę. Byłam szczęśliwa.
Można powiedzieć, że miałam już wszystko, co było mi potrzebne, aby oferować w pełni profesjonalne tłumaczenia z polskiego na angielski i w drugą stronę. Wprawdzie zajęło mi to sporo czasu - studia, zdobywanie doświadczenia we własnym biurze - ale udało mi się w końcu osiągnąć dawno zaplanowany cel.
Subskrybuj:
Posty (Atom)